Archiwum dla Astrid Engberg

Nocne spotkanie i klon Bonobo

Posted in O muzyce raczej na poważnie with tags , , , , , , , , , , , , , on 11 sierpnia, 2010 by headphonesporno

UNKLE- Where Did the Night Fall

Budząc się w środku nocy namiętnie lubię, przezwyciężając pierw wszelkie czynniki zmuszające mnie do pójścia dalej spać, włączyć sobie radio, coby mi cicho grał do uszka. Prawda jest taka, że szeroko pojęte polskie media radiowe za dnia nie serwują czegoś co mnie satysfakcjonowało. Inaczej to wygląda (a w zasadzie brzmi) w porach nocnych, kiedy np. w Trójce można usłyszeć naprawdę tłuste kawałki. (Oczywiście, my Krakusy poradziliśmy sobie z tym problemem i mamy boską, studencką Radiofonię, która kiedyś wprowadzi małe zawieruszenie w polskich mediach, szerząc się na cały kraj <3)  Tak czy siak, pewnej pięknej, deszczowej nocy wykonałem czynności opisane wyżej i usłyszałem… no właśnie, coś usłyszałem. Wiedziałem tylko, że głos znajomy i już po paru sekundach rozbudzony, czekałem do końca piosenki. „Prawda, że niesamowite? To proszę państwa był nowy UNKLE, zamykający utwór z Markiem Leneganem”. Wiedziałem! No i się wkręciłem. UNKLE nigdy nie znałem za dobrze, wiedziałem tylko, że co płytę stosują złotą zasadę Michała Wiśniewskiego „keine grenzen”, więc po Where Did the Night Fall można było się spodziewać absolutnie wszystkiego. Co dostaliśmy? Całkiem niezłą dawkę electro/triphop’owych czteryipółminutowców, tradycyjnie z multum gości. Cudów wielkch ni mo. Materiał jest dobry, jest tu wszystko od hałasów, do motywów orientalnych, smyczków, potężnych porywających perkusji do doniosłych chórów. Jednak mimo całej tej różnorodności, którą Lavelle i Clements starają się nam zaserwować, płyta zaczyna być monotonna i gdzieś, mniej-więcej w połowie, miałem już dość. Ocenę jednak, po znajomości dostają ode mnie pozytywną, właśnie przez nasze nocne zapoznanie, które okazało się być najlepszym kawałkiem na płycie. Dla niego warto posłuchaj tej płyty do końca. (7.2/10)

Berry Weight – Music for Imaginary Movies

To jest płyta debiutowa, lecz nie znaczy to, że już się nigdy nigdzie w świecie nie pojawili. Dawno temu Wax Tailor zarządził konkurs na remixy swoich kawałków no i zgadnijcie, kto wygrał? Yeap! Berry Weight to dwójka didżejów, którzy tworzą, jak sami to określają: „electro / organic / space / jazz”. Cóż, i to właśnie tworzą. Wykonane z największą precyzją na pół chilloutowe kawałki znakomicie podchodzą o każdej porze dnia i nocy do jakiejkolwiek czynności. Nazwałbym to tanią podróbką Bonoba, jednak znacząco odróżniającym czynnikiem obu wykonawców jest spore użycie mixera na Music for Imaginary Movies, który wnosi w 11 utworów naprawdę dużo czarów. Nie do końca wiem, co mogę jeszcze o tej płycie napisać. Nie są to jakieś cuda, nie jest to kiszka, taka o! uniwersalna muzyka, którą można puścić i na randce i jako melodyjkę w windzie. Bonobo cieszy się w Polsce niemałym uznaniem, więc myślę, że każdy kto go lubi polubi i formację Berry Weight. Naprawdę warto zato sprawdzić teledysk to piosenki „Equations” i poczekać to momentu kiedy Astrid Engberg będzie śpiewać „so maybe we could give all the numbers, colours instead…” śliczne! (6.9/10)

Szadi

%d blogerów lubi to: