Archiwum dla Listopad, 2010

o Antku jeszcze raz

Posted in O muzyce raczej na poważnie with tags , , , on Listopad 26, 2010 by headphonesporno

…ale i tak najładniejszą rzeczą jaką ostatnio w wykonaniu Antony’ego usłyszałem, to prężnie zarejestrowany koncert z Metropole Orchestra (czyli tą najlepszą, największą, najprężniejszą, z którą grał i Patton i Fitzegerald i Garfunkel i tak w nieskończoność) w Amsterdamie, w zeszłym roku. Fenomenalny, śliczny i jakże poruszający występ, który podwaja wrażenia bo można go również oglądnąć. Hegharty niezdarnie telepiący się (widać, jak strasznie „nagi”czuje się bez fortepianu przed sobą) przed orkiestrą, kapitalnie coverujący Beyonce. A ta „boska” aura świetlna, która go otacza  – ciekawe czy rzeczywiście na żywo również miało to tak anielski wydźwięk. Klikać, oglądać. CAŁE!

Szadi

Reklamy

Antek dalej nie zna swojej płci, ale to dobrze…

Posted in Bez kategorii with tags , , , , on Listopad 22, 2010 by headphonesporno

Teraz, gdy już spełniłem swoje 3 letnie marzenie i zagrałem Everything in it’s right place na swojej nowej, pięknej Yamasze (przez którą notek ostatnio było ile było),  przeszedłem Fallout’a New Vegas i założyłem po 1,5 miesiąca abstynencji słuchawki na uszy, mogę w końcu napisać coś konkretnego na wychudzonym ostatnio Headphonesporno. A że mamy jesień, a ja mam piękną Yamahę metr ode mnie, grzechem byłoby dla mnie nie napisać o czymś klawiszowym:

Anthony & The Johnsons – Swanlights

Podobno gdzieś w Niemczech znajduje się miasteczko, które nie zostało odbudowane po bombardowaniach z czasów II Wojny Światowej, które w takim stanie egzystuje, rzecz jasna dla celów turystycznych. Antony w tym roku też zrzucił bombę – melancholijną atomówkę prosto na moje wrażliwe muzyczne serce, a ja nie mam zamiaru po tym dochodzić do siebie – wracam do tego tak jak Ci turyści w Niemczech i zachwycam się za każdym razem tak samo.

O Anthonym na tym blogu powinno się do tej pory pojawić ok 6 wpisów – czyli tyle ile mniej więcej płyt wydał. Jezus współczesnej muzyki alternatywnej, Chopin wrażliwości, Thom Yorke melancholii, którego głos albo się kocha całym sercem, albo z całego serca nienawidzi, działa na mnie jak słońce na sople . I co z tego, że bidulka Antek nawet nie wie czy chce być nim czy nią – jeśli jego teksty, muzyka, emocje wynikają właśnie ze swoich płciowych rozterek, to egoistycznie z całego (rozgrzanego) serca życzę mu tego niezdecydowania do końca życia.

Przestraszyłem się nieco, gdy słuchając pierwszego tracku z zapowiadającej Swanlights EP-ki „Thank You For Your Love” zauważyłem, że jest to utwór…  wesoły. Ostatni raz Antek się tak wygłupił przy Hercules & Love Affair sprawiając sobie tym samym jedyny w historii naszej znajomości brak błogosławieństwa. Na szczęście reszta tejże EPki jak i cały LP Swanlights to kontynuacja tego, co Antek do tej pory robił najlepiej, czyli kruchych utworów, które z całych sił próbują wzbudzić w nas gęsią skórkę dzięki swojej prze szczerej melancholii. Płyta będąca podsumowaniem dziesięcioletniej twórczości twórczości Antony & The Johnsons to mieszanina skromnego mruczenia pod noskiem spod znaku „I am A Bird Now” i bardziej wzbogaconego o dźwięki ” A Crying Light”. W efekcie dostajemy potężny ładunek emocjonalny, w którym boski głos Antony’ego  porusza sprawy uśmiercania niewinnych zwierząt (martwy miś na okładce) czy zakochiwania się w istnieniach już martwych. Płyta ta po brzegi wypełniona dramaturgią, trzymająca napięcie od klucza wiolinowego do zamknięcia jest pozycją obowiązkową dla każdego. Nie ważne czy piszecie na Facebooku: „I miss summer” – Antony Hegharty to kanon, ikona i Jezus, którego twórczość trzeba poznać. (7.6/10)

Szadi

%d blogerów lubi to: