Kryzys wieku średniego dopadł radiogłowych

Drogi panie  Selwey,

Dawno temu, gdy odkrywałem Radiohead, zastanawiałem się co też ten przesympatyczny, łysy i poważny perkusista w garniturze sobie myśli, widząc przed sobą idiotycznie tańczącego Thoma Yorka, który co chwilę stroi autystyczne miny i wrzeszczy dziwne rzeczy do ludzi. Parę lat później, przy bonusowym materiale z In Rainbows, znalazłem powyższe zdjęcie – zaciekawiło mnie to. Dziś już wiem, co sobie Pan myślał – „dobra, jeszcze tylko 5 piosenek, 6 koncertów i znów będę mógł wrócić do mojej ukochanej gitarki (tu jakieś obrzydliwie słodkie imię dla niej – np. Jennifer), piżamki w misie i ukochanego fotelu.

Nie wierzę w bajki o syndromie perkusisty, który zawsze jest tylko tłem, maszyną wybijającą rytm da reszty kapeli. Jak ktoś jest pojętny (a muzykę Pana kapeli doceniają raczej pojętni ludzie), to docenia równomiernie wkład każdego członka zespołu w jego muzykę. Niemniej jednak rozumiem, że nieustannie stojąc w cieniu takich kolosów jak Yorke czy Greenwood i Panu zachciało się mieć swoje 5min solo na scenie muzycznej. Również nie dziwię się ani Panu, ani żadnemu innemu perkusiście, ani jakiemukolwiek muzykowi, że macie czasem ochotę odłożyć swoje perkusyjne pały i pograć sobie  na czymś innym, mrucząc przy tym ewentualnie. Również nie dziwi mnie fakt, że po takich bangerach jak np. „Myxomatosis” ma się ochotę na wyciszenie. Niestety słuchając Pana nowej płyty dochodzę do wniosków, że nie wszystko co przyjdzie do głowy w czasie takiej sesji powinno trafić na taśmę.

Cały świat dobrze wie, że synonimem Radiohead jest fabryka dzieł sztuki. 17 lat już pokazujecie, że macie jaja jak planety i ani razu nie zarejestrowałem nawet malutkiego rumieńca, potknięcia, czegokolwiek (może poza „Creep” – żadna piosenka nie ma tak idealnie dobranego tytułu). Niestety – nieunikniony był moment w którym któryś z was w końcu gafę strzeli. Padło na Pana, szkoda, obstawiałem Eda. Najgorsza muzyka, to taka, która nie wywołuje żadnych uczuć. Tak właśnie działa (czyli absolutnie nie działa) na mnie „Familial”.  Świat, ze mną na czele, ma już dość tandetnych podróbek klimatów Nicka Cave. Próbowałem, szczerze starałem się polubić te 10 kawałków. Niestety, choćbym na głowie stawał, cały czas zlewało mi się to w szarą całość, przechodzącą na drugi plan. Zamiast muzyka do ucha, właził mi palec do nosa. Oboje dobrze wiemy, że dla większości ludzi autorem „Familial” nie jest Phil Selwey lecz perkusista Radiohead – nawet taka reklama nie pomogła. Nic nie pomoże.  Z przykrością stwierdzam, że kryzys wieku średniego żyje i ma się dobrze.

Proszę więcej tego nie robić. Naprawdę. I mean it.

No niech Pan sam posłucha, no… (5.3/10)

Szadi

Komentarze 2 to “Kryzys wieku średniego dopadł radiogłowych”

  1. zgadzam się, nie jest to czego oczekiwałem. W sumie nie wiem czego oczekiwałem. Podobno nowa płyta rh moze trafic do hasioka bo radiogłowym nie podoba sie to co nagrali. biednie

  2. Ja niczego nie oczekiwałam, bo z doświadczenia już wiem ze solowe projekty członków megazajebiśtych zespołów są z reguły przereklamowane i nic nowego nie wnoszą, a szkoda…. choć w sumie jak to zwykle bywa jest kilka wyjątków od reguły jest, ale to nie ten przykład…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: