the Most Serene Republic -…And The Ever Expanding Universe

333

Jeśli znamy i lubimy Kevina Drew’a,  i jego szaloną gromadkę , o ile lubimy Kc Accidental, to polubimy także ich. Nie daleko pada bowiem ich owoc, od drzewa urodzaju pozostałych Kanadyjczyków z tych „multi” bandów. A oto słów parę.

Pan Tapczan jest na tak!  i powie szczerze że nie da się przy tej płycie nudzić, to tykająca bomba z zapalnikiem czasowym w kieszeni, aż strach pomyśleć co będzie gdy ona wybuchnie.
Ale po kolei..

Pozycja otwierająca to „Bubble Reputation”, i nie wiem dlaczego ale od razu na myśl przychodzi mi Blonde Redhead z transowym zacięciem, to jak przedstawienie w teatrze lalek dla tych dorosłych, i uwierzcie mi, że po 3 minutach sami poczujecie się jak na sznurkach.

Kolejnym hiciorem jest  The „Old Forever New Thing”, piosenka promująca całą płytę,  jest ładny teledysk utrzymany w świetnym klimacie (ale o tym na końcu) i jest cudowna rzeka dźwięków,  to najbogatsza pozycja z całego krążka, hipnotyczna a zarazem pobudzająca , to taki balans dwóch skrajności, cały czas towarzyszyło mi wrażenie ze dźwięki instrumentów gdzieś się chowają i szukają miejsca na wydostanie się  na zewnątrz, wszędzie tętniąca energia i genialny, wręcz usypiający wokal.

Następny  godny uwagi  kawałek to „Catharsis Boo”, jeden z tych bardziej energiczniejszych i wpadających w ucho. Podoba mi się prowadząca wszystko wyraźna perkusja, na której nie skupia się nawet uwagi!!! Wszystko dzieje się gdzieś za nią. Ciarki mnie przechodzą kiedy słyszę ten delikatny chórek, który zdaje się wszystko tonować i uspokajać- wprowadza to taki mały pierwiastek melancholii i spokoju.

Jako całość krążek  prezentuje się wyśmienicie, żadna pozycja nie wymaga eliminacji, każda się dopełnia, wszystko ze sobą współpracuje, każda minuta z tej płyta to inne doznanie, każda minuta to rozkosz dla uszu, i uczta dla duszy. Należy się wielki plus za wykorzystanie wokalu jako jednego z instrumentów a nie narzędzia , który przeważa nad   formą psując całokształt.
„MSR”, że tak sobie pozwolę na skrócik, odrobili zadanie domowe na 6, biorąc pod uwagę poprzednie płyty.
Ta wypada genialnie, jest to wszystko czego brakuje na poprzednich, to już nie kapela bawiąca się i krzycząc do
grających na opak instrumentów, tylko dorośli ludzie wiedzący co tak naprawdę chcą przekazać swoją twórczością.
Jedyne czego się można uczepić to pewnego stopnia prawdopodobieństwo do   w/w „Broken social Scene” ,         prawdopodobieństwo oczywiście jest, ale nie tak bardzo kujące w oczy, może czasami faktycznie da sie zauważyć pewne wpływy i inspiracje ,ale przecież to taka jedna, wielka, kanadyjska rodzina.
Mówienie o „Most Serene Republic” jako zespole Indie jest moim zdaniem bardzo krzywdzące, to bezczelne wrzucenie do jednego worka większości tandetnych jedno sezonowych grajków z płodnymi artystami, których ktoś po prostu klasyfikuje nie mając wyjścia, lub też po prostu wyobraźni, lub po prostu jest kretynem Ja na to nie zwracam uwagi, prawdę mówiąc jeśli podejdziecie do tej płyty z pozytywnym nastawieniem tak jak ja, będziecie dobrze wiedzieć co mam na myśli.

A oto obiecany link http://www.youtube.com/watch?v=AoasGWy4HCw

Tapczan

Jedna odpowiedź to “the Most Serene Republic -…And The Ever Expanding Universe”

Odpowiedz na paweuu Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: