Coldplay- Viva la Vida

 

 
No i stało się. Coldplay wydał nową, długo oczekiwaną płytę- Viva la Vida. Kiedy przed premierą słyszałem, ze chłopakom zachciało się eksperymentować i te wszystkie obiecanki ze ten krażek będzie inny niz dotychczasowe, trochę się obawiałem- i słusznie…
Cóż za głupia mentalność ogarnęła umysł Chrisa Martina. Mam wrażenie że on jak i reszta zespołu cały czas wmawiali sobie, że trzeba koniecznie wprowadzić nowatorstwo niezależnie od tego co z tego wyjdzie. A wyszła kicha. Wielki zlepek brzmiących tak samo,czysto- plastikowo- popowych piosenek. Coldplay, który zawsze lubiałem i uważałem za zespół z dużym potencjałem, od czasów X&Y zaczął niebezpiecznie przechylać się w stronę radiowego popu, ale mimo wszystko zachowywał jeszcze jakąś klasę. Nie wiem co będą musieli nagrać w przyszłości, zebym przekonać mnie że nie stoczyli sie na tą kolorową stronę zupełnie. Większość piosenek brzmi jak muzyka „rdzennych indian” grających pod Bramą Floriańską w Krakowie. Do tego dochodzi gitarowy pogłos jak z U2 i jeszcze jakieś brzmienia afrykańskie. Litości. Nie czegoś takiego spodziewałem się, słysząc słowo „eksperyment” ze strony zespołu, który do tej pory wydawał same płyty- złote medale. Oczywiście, jest też parę „prawie” dobrych piosenek. Np. 42- zaczyna się mistrzowsko, rozkręca się mistrzowsko, a potem w 2:45 piosenka przechodzi w coś, co sprawia że aż mi łezka się w oku kręci… bynajmniej nie ze wzruszenia. Również tytułowe Viva la vida o prostej ale ciekawej kompozycji nie brzmi najgorzej. Kawałek, który natomiast naprawdę zasługuje na pochwałę, to instrumentalne Life in Technicolor / The Escapist, czyli intro/outro opierające się tej samej melodii, co robi w miarę miłe wrażenie po odsłuchiwaniu 45 minut muzycznej porazki.
Mimo wszystko- Niestety. Fabryka dobrej muzyki przestała działać, oby nie na zawsze. Jedynę co nam zostaje to wzdychać słuchając wcześniejszych płyt i modlić się, by panowie z Coldplay’a rzeczywiście dojrzeli i przestali się bawić w jakieś przymusowe eksperymenty i nagrali materiał na poziomie Parachutes…
  
 
Szadi

Jedna odpowiedź to “Coldplay- Viva la Vida”

  1. sam fakt, że płyta została wydana przed wakacjami mówi już o czymś… fajnie, że zareagowaliście na mój komentarz. Sam miałem napisać recenzje tej płyty, ale obecnie zajmuje się innymi wykonawcami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: